Bemowo. veterinary clinic

Powstańców Śląskich 101, Warszawa
5 tarieven
8.40/10.00
+48 22 638 39 14

Bemowo. veterinary clinic op de kaart

Beoordeling

Magdalena Nita (04.11.2017 00:46)
Nasz fundacyjny szczeniak miał zrobioną gastroskopię w trybie superpilnym BEZKOSZTOWO!
Ktoś nakarmił sunię drucikami związanymi gumką recepturką, ale pan doktor pięknie sobie z tym poradził. Inaczej Mała by nam zeszła. POLECAM!
Rafal Zagalski (04.08.2017 18:07)
Generalnie nie polecam. Drogo - ale nie to jest problemem. W tym miejscu panuje totalny chaos. Zaliczyliśmy zarówno przychodnię, jak i niestety szpital. W przychodni na ogół mili, ale nie zawsze kompetentni lekarze. Nasz kot trafił tu z przypadłością, którą okazało się być zapalenie trzustki. OK - wiemy że jest ciężko wykrywalne, bo to podstępne choróbstwo. Niemniej dobry diagnosta jest w stanie wyczuć co kotu dolega - szczególnie jeśli ma bolesność w przedniej części brzucha, jest apatyczny, pokłada się, pojękuje i nie je - raczej wtedy nie podaje niesterydowych leków przeciwzapalnych. Nie wiedząc co jest - dociekliwy lekarz poda Metronidazol i zobaczy jakie będą efekty. Nasz Miecio dodatkowo nie załatwiał się, więc staneło na ciele obcym w jelitach. Kot przez 5 dni dostawał NIESTERYDOWE środki przeciwzapalne. Każdego dnia czuł się gorzej. Potem były lewatywy, zdjęcie RTG z kontrastem, który nie przemieszczał się zbytnio - co miało potwierdzić diagnozę. Miecio w końcu trafił na stół operacyjny i okazało się, że ma ciężkie zapalenie trzustki – jak bardzo jego stan pogorszył się przez podawanie niesterydów? z pewnością miało to duży wpływ na jego zdrowie. Gdyby lekarz - a raczej lekarze - podeszli do tematu z większą ostrożnością i dociekliwością - być może operacja nie miałaby miejsca.

W szpitalu spędził 3 doby. Obsługa szpitala była ok, choć o przetoczenie osocza musiałem osobiście zabiegać i prosić - tak jakby nie było to k... oczywiste w takim przypadku. Po trzech dniach w klatce, w mega stresie - zdecydowałem się zabrać Miecia do domu.

Następnego dnia przyjechaliśmy na podanie kroplówki i tu się zaczyna moje wkurwienie. Miecio został przyjęty przez "lekarza" – Paulinę Jodłowską. Najpierw okazało się, że nie ma antybiotyku w zastrzyku, więc dała nam listek z tabletkami. Potem okazało się, że nie ma również przeciwbólowego.... więc postanowiła podać mu coś na gorączkę w zamian - Miecio miał stale podwyższoną temperaturę. Pni "doktor" podała mu coś , co się okazało po fakcie - NIESTERYDOWYM środkiem przeciwzapalnym!!!!!!!!!

Jakim trzeba być ignorantem, żeby nie wiedzieć iż jest to podstawowy i kardynalny błąd!!!!!!!! W każdym opracowaniu naukowym - i zapewne na studiach - trąbi się o tym, że niesterydy obciążają strasznie chorą trzustkę i prowadzą do gwałtownego zaostrzenia choroby. Trzeba je koniecznie i natychmiastowo odstawić, jeśli były podawane wcześniej.

Pani Jodłowska jest albo totalną ignorantką - albo wykazuje podejście do zwierząt na tak zwany odpierdol. Przecież to nie jej zwierzę, tak?

Nienawidzę takich ludzi. Dziś starałem się do niej dodzwonić i z nią porozmawiać, ale oczywiście nie dało rady.

W tej klinice panuje totalny chaos. To co widziałem w szpitalu to zwyczajna masakra. Nie wiem czym kieruje się kierownik i właściciel tego miejsca - ale nie jest to z pewnością ani dobro zwierząt ani komfort pracy lekarzy. Nie powinni przyjmować tylu pacjentów, ponieważ zwyczajnie nie dają sobie z nimi rady, konsultacje są pobieżne i na odwal się - ludzie przemęczeni i nie szukają rozwiązań. Pomysł, żeby w szpitalu zostawić np. (przy pełnym obłożeniu) jedną osobę z dyplomem (doktor Wierzbicką - która była całkiem ok. I szacunek dla niej, że była w stanie w tym chaosie zrobić cokolwiek) oraz przestraszonych stażystów jest jakimś snem chorego umysłu. W takich warunkach nie ma co oczekiwać dogłębnego zajęcia się każdym przypadkiem - ci ludzie nie mają na to zwyczajnie czasu (a część z nich niestety kompetencji), bo jest zbyt dużo pracy i ciężko chorych zwierząt.

A to co zrobiła "doktor" Jodłowska - zostawiam do oceny każdemu, kto martwi się o zdrowie swojego pupila i walczy o jego życie, a potem dostaje taki prezent.

Nie polecam tego miejsca. Zanim tam pojedziesz - dobrze się zastanów.
Skargę na "doktor" Paulinę Jodłowską będę składał na ręce pana Kowalczyka - nie odpuszczę tak tego karygodnego incydentu.

Cała przygoda z tą kliniką kosztowała mnie 1500 zł za trzy dni szpitala plus kilkaset za wcześniejsze konsultacje. Była to przygoda jednorazowa - nigdy tam nie wrócimy.
Piotr Nejman (07.03.2017 18:11)
Super
Michał Podkowiak (31.01.2017 15:51)
Ok
Raymond Clarke (10.06.2016 06:23)
This vet gets mixed reviews but I've been bringing 2 of my dogs here for years and I've never had a problem. They are usually very busy but that's because they're very good. They have the best staff, all the equipment you can think of and they're open 24x7 for emergencies.

Voeg je commentaar toe