Magdalena Nita (04.11.2017 00:46)
Nasz fundacyjny szczeniak miał zrobioną gastroskopię w trybie superpilnym BEZKOSZTOWO!
Ktoś nakarmił sunię drucikami związanymi gumką recepturką, ale pan doktor pięknie sobie z tym poradził. Inaczej Mała by nam zeszła. POLECAM!
Rafal Zagalski (04.08.2017 18:07)
Generalnie nie polecam. Drogo - ale nie to jest problemem. W tym miejscu panuje totalny chaos. Zaliczyliśmy zarówno przychodnię, jak i niestety szpital. W przychodni na ogół mili, ale nie zawsze kompetentni lekarze. Nasz kot trafił tu z przypadłością, którą okazało się być zapalenie trzustki. OK - wiemy że jest ciężko wykrywalne, bo to podstępne choróbstwo. Niemniej dobry diagnosta jest w stanie wyczuć co kotu dolega - szczególnie jeśli ma bolesność w przedniej części brzucha, jest apatyczny, pokłada się, pojękuje i nie je - raczej wtedy nie podaje niesterydowych leków przeciwzapalnych. Nie wiedząc co jest - dociekliwy lekarz poda Metronidazol i zobaczy jakie będą efekty. Nasz Miecio dodatkowo nie załatwiał się, więc staneło na ciele obcym w jelitach. Kot przez 5 dni dostawał NIESTERYDOWE środki przeciwzapalne. Każdego dnia czuł się gorzej. Potem były lewatywy, zdjęcie RTG z kontrastem, który nie przemieszczał się zbytnio - co miało potwierdzić diagnozę. Miecio w końcu trafił na stół operacyjny i okazało się, że ma ciężkie zapalenie trzustki – jak bardzo jego stan pogorszył się przez podawanie niesterydów? z pewnością miało to duży wpływ na jego zdrowie. Gdyby lekarz - a raczej lekarze - podeszli do tematu z większą ostrożnością i dociekliwością - być może operacja nie miałaby miejsca.
W szpitalu spędził 3 doby. Obsługa szpitala była ok, choć o przetoczenie osocza musiałem osobiście zabiegać i prosić - tak jakby nie było to k... oczywiste w takim przypadku. Po trzech dniach w klatce, w mega stresie - zdecydowałem się zabrać Miecia do domu.
Następnego dnia przyjechaliśmy na podanie kroplówki i tu się zaczyna moje wkurwienie. Miecio został przyjęty przez "lekarza" – Paulinę Jodłowską. Najpierw okazało się, że nie ma antybiotyku w zastrzyku, więc dała nam listek z tabletkami. Potem okazało się, że nie ma również przeciwbólowego.... więc postanowiła podać mu coś na gorączkę w zamian - Miecio miał stale podwyższoną temperaturę. Pni "doktor" podała mu coś , co się okazało po fakcie - NIESTERYDOWYM środkiem przeciwzapalnym!!!!!!!!!
Jakim trzeba być ignorantem, żeby nie wiedzieć iż jest to podstawowy i kardynalny błąd!!!!!!!! W każdym opracowaniu naukowym - i zapewne na studiach - trąbi się o tym, że niesterydy obciążają strasznie chorą trzustkę i prowadzą do gwałtownego zaostrzenia choroby. Trzeba je koniecznie i natychmiastowo odstawić, jeśli były podawane wcześniej.
Pani Jodłowska jest albo totalną ignorantką - albo wykazuje podejście do zwierząt na tak zwany odpierdol. Przecież to nie jej zwierzę, tak?
Nienawidzę takich ludzi. Dziś starałem się do niej dodzwonić i z nią porozmawiać, ale oczywiście nie dało rady.
W tej klinice panuje totalny chaos. To co widziałem w szpitalu to zwyczajna masakra. Nie wiem czym kieruje się kierownik i właściciel tego miejsca - ale nie jest to z pewnością ani dobro zwierząt ani komfort pracy lekarzy. Nie powinni przyjmować tylu pacjentów, ponieważ zwyczajnie nie dają sobie z nimi rady, konsultacje są pobieżne i na odwal się - ludzie przemęczeni i nie szukają rozwiązań. Pomysł, żeby w szpitalu zostawić np. (przy pełnym obłożeniu) jedną osobę z dyplomem (doktor Wierzbicką - która była całkiem ok. I szacunek dla niej, że była w stanie w tym chaosie zrobić cokolwiek) oraz przestraszonych stażystów jest jakimś snem chorego umysłu. W takich warunkach nie ma co oczekiwać dogłębnego zajęcia się każdym przypadkiem - ci ludzie nie mają na to zwyczajnie czasu (a część z nich niestety kompetencji), bo jest zbyt dużo pracy i ciężko chorych zwierząt.
A to co zrobiła "doktor" Jodłowska - zostawiam do oceny każdemu, kto martwi się o zdrowie swojego pupila i walczy o jego życie, a potem dostaje taki prezent.
Nie polecam tego miejsca. Zanim tam pojedziesz - dobrze się zastanów.
Skargę na "doktor" Paulinę Jodłowską będę składał na ręce pana Kowalczyka - nie odpuszczę tak tego karygodnego incydentu.
Cała przygoda z tą kliniką kosztowała mnie 1500 zł za trzy dni szpitala plus kilkaset za wcześniejsze konsultacje. Była to przygoda jednorazowa - nigdy tam nie wrócimy.
Piotr Nejman (07.03.2017 18:11)
Super
Michał Podkowiak (31.01.2017 15:51)
Ok
Raymond Clarke (10.06.2016 06:23)
This vet gets mixed reviews but I've been bringing 2 of my dogs here for years and I've never had a problem. They are usually very busy but that's because they're very good. They have the best staff, all the equipment you can think of and they're open 24x7 for emergencies.