tasia tasia (07.11.2017 17:49)
Zero kompetencji. Okropne miejsce. Pan pseudo doktor nie wykazal sie ani wiedzą na temat,co dolega zwierzakowi ani nawet checia pomocy. Jeden zastrzyk i niby zwierze ma sie lepiej poczuc. Ceny kosmiczne jak na wiedze, ktora posiadam rowniez ja. Na pytanie czemu zwierze zgrzyta zebami(zaznaczam, ze wiedzialam , ze to prawdopodobnie z bolu) lekarz odpowiada ,,lepiej nie wiedziec, zly znak,, nosz ... gdyby nie pomoc innej lecznicy i super specjalistow kroliczka by dzis z nami nie bylo. Zero wiedzy na temat tych zwierząt, zero checi niesienia pomocy. Na pytanie o mozliwosc zrobienia przeswietlenia pada odpowiedz,, nie trzeba, po co,,!!! Panie pseudo doktorze! To nie zaden wstyd nie wiedziec czegos! Ale udawanie, ze sie ta wiedze posiada i narazanie zycia zwierzęcia?! Jak dla mnie powinien pan zmienic zawod! Chcecie miec zdrowe zwierzaki, a przede wszystkim zyjace, to to miejsce omijajcie z daleka!
Jacek Mikołajczyk (13.10.2017 21:04)
Wszystko OK trochę długo czekania ale nie było nic pilnego, tanio nie jest, chociaż było prześwietlenie kręgosłupa i trochę lekarstw
Viktor Leznar (16.05.2017 21:24)
Great professional staff, ready to help 24/7.
Julia Karkusinska (13.05.2017 16:45)
Mój piesek ( sunia 10 lat Husky ) odszedł 3 tygodnie temu. Cały czas nie mogę się z tym faktem pogodzić. Od pewnego czasu nie miała ochoty na jedzenie nawet gotowane, była apetyczna i brak chęci na co kolwiek. Miała rzadką kupę i co zjadła to wymiotowala. Pierwsza nasza wizyta 140 zł kroplówka, pobranie krwi i kilka zastrzyków. Pan dr poinformował nas że jak będą jutro wyniki to podejmiemy odpowiednie leczenie. Na drugi dzień przyjęła nas Pani, która popatrzyła w komputerze i stwierdziła, że wyniki są w normie. No to co się dzieje zapytałam?! Pani dr wyraznie nie do końca wiedziała co odpowiedzieć. Pies znowu dostał kroplówkę i antybiotyk na trzy dni. Niestety po terapii antybiotykowej bez zmian. Pojechałam do kliniki i przyjęła mnie znowu inna Pani dr, której zasugerowałam USG. No cóż trzeba było wygolić pieska, bo jak to husky mają grubą sierść. Jak już to ogarnęły, bo inna Pani goliła! no to pani dr zaczęła badanie. Stwierdziła ropomacicze (16mm ropy) i że w jelitach coś się przelewa. Chciałam zauważyć, że sunia nadal nic nie jadła, a Pani dr powiedziała, że trzeba zrobić szybko zabieg ( koszt 420zł) W ten sam dzień pobrano znowu jej krew no, bo przed operacją, żeby zobaczyć czy nie ma przeciwwskazań - kolejne 140 zł. W kolejny dzień wyniki - wyszły niby ok, no więc zabieg. Po zabiegu zabrałam psa do domu. Na drugi dzień pies mi strasznie wymiotował kilka razy. Natychmiast pojechałam do kliniki - dostała kroplówkę i jakiś zastrzyk nawet nie jeden. Kolejne 50zł. Przez trzy dni była poprawa piesek zaczął jeść. Kolejne dni odkryłam, że ma ciąże urojoną mleko tryskało z skutków- rozumiecie po sterylizacji! No i dzwonię do kliniki, a Pani dr na to, że od tego się nie umiera 😬 znowu przestała jeść. Zaczęłam ją karmić łyżeczka i strzykawką, ale ona wymiotowała wszystko nie strawione. Katastrofa!!! Kolejna wizyta jakiś dr w kiteczce dał jej hormony w kroplach i jakieś zastrzyki, gdzie mówię że pies znowu nie je! 100 zł. Po dwóch dniach pojechałam znowu, bo stan bardzo zly - przez okres 3 tyg spadło jej ponad 3 kg. Pani dr która ją operowała dała jej kroplowke podskórnie, zastrzyki i przepisała steryd. 50 zł Pies całą noc się kręcił szukał miejsca. Rano jak ją zobaczyłam to się popłakałam. Była jakaś napuchnieta w klatce i się bardzo śliniła. Poszłam z nią na spacer zrobiła kupę i siku, ale nie chciała wracać do domu. Stała i patrzyła na mnie jakby mi chciała powiedzieć, żebym ją zostawiła i dała w spokoju odejść z tego świata. Oczywiście wróciła, ale musiałam ją wziąć na ręce. W domu położyła, a my na chwilę wyszliśmy. Po powrocie już wiedziałam, że coś jest nie tak - nie było jej przy drzwiach. Czekała na nas żeby się pożegnać - machnęła ogonem jak do niej zawołaliśmy i patrzyła pięknymi niebieskimi oczami. Próbowała wstać, ale nie dała rady 😥 Była jeszcze bardziej napęcznialała w klatce i cała uśliniona na mordce- kałuża koło pyszczka. Zabraliśmy ją do kliniki, ale już nie było ratunku. Łepek jej wisiał, ledwo oddychała. Przyjął nas dr który był za pierszym razem i zapytał co się stało???!!!! Puknął jej w oczko parę razy i stwierdził, że już kona, a ja na to że proszę jej pomóc w cierpieniu!!! Zdziwiony podał jej zastrzyk eutanazji - kazał coś podpisać i 70 zł zawołał. Masakra pies leczony w tej przychodni i jescze trzeba płacić za uśpienie. Ostatnie hasło dr mogą już Państwo zabrać pieska!!! Nigdy już tam nie pójdę z żadnym zwierzęciem. Nie polecam nikomu. Liczyłam za profesjonalizm!!! 1200 zł tyle zostawiłam l ecząc suczkeęę u nich. Najważniejsze że kasa się zgadza!!!
Monika Jańczyk (11.05.2017 22:34)
Nie polecam! Nieprofesjonalny personel, brak podejścia do zwierząt jak i do ich właścicieli, zero empatii i zrozumienia. Przyjechałam z umierającym chomikiem...Pani już na wejściu z łaską nas przyjęła.. Widać było, że jest w pracy od niechcenia. Dała mi do zrozumienia, że to wszystko co się stało to moja wina... Podała zastrzyk bez informacji co to. I stwierdziła, że nie wie czy da się coś zrobić czy nie... Ale oczywiście za zastrzyk i za wizytę która trwała może 5 minut trzeba było zapłacić mimo, że chomik miał zostać i miałam później po niego jechać. Nie polecam chodzić tam z jakimkolwiek zwierzakiem, do takich ludzi bez podejścia bez chęci do pracy i do pomocy zwierzętom!