Ronnie Prod. (25.10.2017 14:26)
Bardzo mili i sympatyczni ludzie, z uśmiechem, sercem i co najważniejsze z podejściem. Każdemu życzę by trafiał na takich ludzi nie tylko w klinice weterynaryjnej. Dzięki wam moja jamniczka wraca do zdrowia i ma się coraz lepiej. Cieszę sie, że są jeszcze takie kliniki gdzie dla lekarzy liczy się pacjent, a nie cena za leczenie pacjenta. Na pewno będę polecał każdemu. Pozdrawiam
Iga (14.10.2017 22:24)
ZDECDOWANIE ODRADZAM! Poza młodą panią weterynarz która przyjmuje w klinice nie ma tam kompetentnej osoby! W niedziele Zgłosiłam się do kliniki z 3 miesięcznym jamniczkiem który nie miał apetytu i wymiotował, dostał kroplówkę i leki przeciwwymiotne co nie przyniosło za bardzo efektu, nastepnego dnia rano zgłosiłam się ponownie, przyjęła nas inna pani "doktor" twierdząc ze mogą być to początki parowirozy ale nie bedziemy robić badań bo jutro wszystko bedzie wiadomo póki co trzeba podawać kroplówki i obserwować, we wtorek dostałam informacje ze pies nie ma parwowirozy, z racji tego ze pierwszy raz w życiu uslyszałam o takiej chorobie uwierzyłam pani "weterzynarz" na słowo, a kroplówki powinny postawić go na nogi. we wtorek wieczorem podczas kolejnej wizyty w celu przyjęcia kroplówki przyjęła nas inna Pani która stwierdziła ze w jej opinii to na 99% parwowiroza ale konieczne sa badania, pobrała kal i obiecała ze poprosi o to zeby wyniki były juz następnego dnia rano bo jesli diagnoza się potwierdzi to trzeba bedzie jak najszybciej podac surowice która jest cieżko zdobyć. Wszystko miałobyc przekazane koledze który bedzie miał następnego dnia rano dyżur, niestety pan "doktor" (nie wiem jak sie nazywa, Pan w okularach w mojej ocenie najsłabsze ogniwo całej kliniki, szczerze mówiąc to właśnie do niego mam największy żal o to ze moj piesek niewyzdrowial) stwierdził ze żadnych wyników badań nie ma i ze jesli chce zrobić badania to muszę zapłacić 90 zł (mimo ze wczoraj juz za badania płaciłam) a wyniki bedą dopiero jutro, piesek dostał kroplówkę, pan pobrał mu kal i stwierdził ze parawiroze można wyleczyć kroplowkami bedzie to troche dłużej trwało ale można i surowica nie jest konieczna, ponownie uwierzyłam, wieczorem kiedy przyszłam z psem na kolejna kroplówkę była ta młoda pani która przyjmowała nas dzień wcześniej powiedziała ze wyniki sa juz od rana ze pies ma potwierdzona parowiroze i ze miała nadzieje ze przyjdę z surowica bo prosiła kolegę zeby przekazał mi te informacje. Szybko znalazłam surowice w Radomiu po która pojechałam jeszcze tego samego dnia, piesek miał ja podana w tamtejszej klinice niestety było juz za późno i mimo podania surowicy piesek po 6 h zmarł ! Komunikacja miedzy lekarzami w klinice jest na poziomie zerowym za każdym razem trzeba tłumaczyć z czym sie przychodzi, karty pacjentów sa uzupełniane bardzo ogólnikowo, ogólnie wizyty w klinice sa bardzo dużym zagorozeniem dla zwierzątek ponieważ nie przestrzegane sa tam żadne środki ostrożności, moj piesek miał paro wirusa, a mimo to inne psiaki ktore zostały po nim przyjmowane i którym zostawała podawana kroplówka leżały na tym samym kocyku, od pierwszej wizyty (niedziela) do ostatniej (środa) kocyk był wciąż ten sam (tak samo brudny) jak widać nikt sie nie przejmował tym ze inne pieski tez mogą złapać tego strasznego wirusa! Mam ogromny żal do osób tam pracującychx idąc do kliniki weterynaryjnej oczekiwałam ze bedą tam pracowały kompetentne osoby których los zwierząt nie jest obojętny okazało się coś zupełnie innego ! Pewnie gdyby surowica była podana juz pierwszego dnia piesek prawdopodobnie byłby dzisiaj ze mną, olewawcze podejście lekarzy sprawiło ze było juz za późni zeby go uratować ! Klinika nadaje się do zamknięcia ! Ewentualnie wymiany całej załogi ! Przemyślcie dziesięć razy zanim zjawicie się unich z chorym pupilem !
Marlena Wyderka (01.10.2017 21:40)
Pan "doktor" który przyjmował dzisiaj nasza trzymiesieczną kotkę po złamaniu lapy nie wiedział co ma w ogóle ze sobą zrobić. Może przeszkadzała mu godzina w której przyszliśmy- niedziela wieczor- ale zmianę opatrunku zrobił na odwal się, szyna ktora byla zalożona nie byla zabezpieczona, grozilo to okaleczeniem lapki i brzucha przez wystajace ostre zakonczenie szyny. Nie zabezpieczył takze opatrunku tak aby kotka sobie tego nie zdjęła bo jak Pan "doktor" stwierdził moze chodzić w kołnierzu. Jakoś do tej pory po zabiegu kołnierz nie był potrzebny bo opatrunek był dobrze zabezpieczony. Nie raczył udzielić informacji jak dalej postępować z kociakiem. Był opryskliwy i przy zmianie opatrunku obcial pazurki tylko w chorej lapce a za wizytę kontrolną zgarnął niemałą kwotę. To był trzeci lekarz ż którym mieliśmy do czynienia w tej placówce i nasz kociak pierwszy raz był tak bardzo zestresowany że dostał furii i nie mozna bylo jej uspokoic. Nawet w bolu przy zlamaniu byla duzo bardziej spokojna.Nie wspomnę już że wprowadzono nas w błąd tzn. przed zabiegiem poinformowano nas co będzie miała kotka wykonywane a przy wizycie kontrolnej okazało się że nic ż tego co powiedziano nie miała zrobione. W dodatku przed zabiegiem Pani doktor powiedziała nam kwotę 200 zł za wszystko a po zabiegu skasowano nas na 310 zł plus koszt wizyty kontrolnej. Nie polecam tej placowki a nasze kociaki były tam po raz ostatni. Na kolejne wizyty kontrolne wybierzemy się do innego weterynarza.
Katarzyna Kopczyńska (28.09.2017 23:18)
Wspaniały lekarz, pełen profesjonalizm. Mój pies, mieszaniec maltańczyka trafił do Pana Doktora Młynarskiego w ciężkim stanie po pogryzieniu przez mastiffa tybetańskiego i niewłaściwie przeprowadzonej operacji w innej klinice. Pies w zasadzie był przegryziony na pół (olbrzymia szarpana rana brzucha), miał połamane żebra, uszkodzone niektóre narządy i łapki. Był reoperowany, miał założone specjalne szwy ( z tego co wiem niewielu lekarzy potrafi założyć taki typ szwów przy rozległych uszkodzeniach wewnętrznych). Intensywne leczenie w klinice trwało ponad miesiąc czasu. Dziś po upływie roku nie ma żadnych problemów ze zdrowiem, choć inni lekarze nie dawali mu szans. Jestem wdzięczna Panu Doktorowi Młynarskiemu i pozostałemu personelowi, za zastosowanie nowoczesnych metod leczenia, serce i "złote ręce" chirurga!
K.Kopczyńska
Piotr Kielan (10.09.2017 19:52)
Little expensive but good specialists here